Roboty na pirackich wodach
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Seaglider-Surface.jpg

Roboty na pirackich wodach

  • Dodał: Agata Bonk
  • Data publikacji: 23.05.2018, 11:55

Trudna sytuacja polityczna oraz piractwo na wodach Morza Arabskiego od początku lat 90. XX wieku uniemożliwiały naukowcom badania wód Zatoki Omańskiej, w których znajduje się największa martwa strefa – obszar o niskiej lub zerowej zawartości tlenu. Dzięki wykorzystaniu robotów Seaglider naukowcom udało się zebrać najnowsze dane. Wyniki ich badań zostały opublikowane 27 kwietnia w Geophysical Research Letters, jak informuje News Deeply.

 

Badania naukowców z zespołu Bastiena Queste’a, biologa morskiego z Uniwersytetu Wschodniej Anglii, wskazują na to, że martwa strefa stale się powiększa. W przeciwieństwie do podobnej strefy w Zatoce Meksykańskiej w pobliżu wybrzeża Stanów Zjednoczonych, która powstaje każdego lata na skutek odprowadzania ścieków, ta w Morzu Arabskim istnieje naturalnie od setek milionów lat. Niestety, zawartość tlenu w wodach Zatoki Omańskiej w latach 60. dramatycznie spadła po długim okresie stabilności. Według naukowców martwa strefa będzie się dalej rozprzestrzeniać, docierając do Oceanu Indyjskiego. Co więcej, rejony pozbawione tlenu będą powiększać się na grubość, co zmusi organizmy morskie do skupiania się w coraz węższych strefach bogatych w tlen, co nie tylko znacznie ograniczy ich występowanie, ale także narazi na bardziej intensywne połowy. Queste podaje przykład tuńczyka, który zmuszony do życia bliżej powierzchni łatwiej wpadać będzie w rybackie sieci, co z kolei może skutkować przeświadczeniem, że ryb tych jest więcej niż w rzeczywistości.

 

Początkowo zdalnie sterowane podwodne roboty bezzałogowe były wykorzystywane przez wojsko do obserwowania i kontrolowania niebezpiecznych lub spornych wód. Jednak coraz części roboty są wykorzystywane przez naukowców do dotarcia w trudno dostępne lub niebezpieczne miejsca.

 

Podwodne roboty są wielkości nurka, ale potrafią pokonywać duże odległości, zużywając niewielką ilość energii. Mogą zanurzyć się nawet na głębokość 1000 m. Są wyposażone w urządzenia przeznaczone do pobierania i analizowania próbek oraz komunikują się z satelitami.

 

Użycie robotów nie tylko umożliwia dotarcie do miejsc, które wcześniej były niedostępne dla badaczy, ale zmniejsza również koszty ekspedycji (nie ma potrzeby wynajmowania łodzi czy zapewnienia prowiantu dla ekipy) i, co najważniejsze, pozwala na znacznie dokładniejsze pomiary. W Zatoce Omańskiej umożliwił np. zbadanie, jak obecne w tym rejonie wiry wpływają na cyrkulację wód o niskiej zawartości tlenu.

 

Roboty zostały już użyte wcześniej w badaniach wód Zatoki Bengalskiej i Morza Wschodniochińskiego oraz biorą udział w projekcie Uniwersytetu Waszyngtońskiego - w wodach pod lodowcami szelfowymi. Jak mówi Fritz Stahr z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Waszyngtońskiego, naukowcy musieli raz zatopić robota, kiedy ten podpłynął zbyt blisko wyspy na Morzu Wschodniochińskim, o którą toczą się spory terytorialne. Stahr podkreśla również, że o użyciu robotów na wodach terytorialnych lub w wyłącznych strefach ekonomicznych powinno się powiadomić władze, ponieważ w bardziej zmilitaryzowanych rejonach istnieje ryzyko, że maszyna zostanie uznana za zagrożenie. Szanse na to, że urządzenie zostanie zauważone pozostają niewielkie, jednak nie jest to niemożliwe. Naukowiec przywołuje sytuację, kiedy jeden z robotów został ukradziony przez tajlandzkich rybaków. Badaczom udało się w końcu odzyskać maszynę w zamian za 10 funtów steku i kilka galonów lodów.

Agata Bonk

Studentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Matematyczno-Przyrodniczych na Uniwersytecie Warszawskim, miłośniczka nauki, George'a Orwella, karate i wycieczek rowerowych :)