Euforia w NASA, InSight pomyślnie wylądował
NASA/B. Ingalls

Euforia w NASA, InSight pomyślnie wylądował

  • Dodał: Sławomir Matz
  • Data publikacji: 27.11.2018, 16:10

Wielką euforią wśród kontrolerów misji zakończyła się ostatnia faza lotu sondy InSight. Po kilku minutach ciszy lądownik potwierdził, że wylądował pomyślnie na powierzchni Marsa.

 

Wszystko wskazuje na to, że już niedługo dowiemy się więcej na temat geofizyki czwartej planety od Słońca. W poniedziałek wieczorem wylądował na niej lądownik InSight zdolny do wykonywania badań w tym zakresie. To zwieńczenie kilkumiesięcznego lotu, którym zachwycali się miłośnicy wypraw kosmicznych. Lądowanie przebiegło zgodnie z ustalonymi podpunktami, chociaż nie obyło się bez chwili grozy.

 

Przed tym, gdy lądownik znalazł się w atmosferze Marsa, jeden z kontrolerów misji poinformował o szybszym zużyciu energii w akumulatorach. Był to poważny komunikat, ponieważ lądowanie sondy odbywało się w całości poza kontrolą NASA w sposób autonomiczny. Energia potrzebna była do tego, żeby wszystkie etapy lądowania przebiegły prawidłowo. Na szczęście ostatecznie sytuacja ta okazała się niegroźna.

 

Po wejściu w atmosferę, połączenie pomiędzy Ziemią a InSight zgodnie z planem zostało czasowo zerwane. Odzyskano je dopiero po kilku minutach, kiedy lądownik zbliżał się do powierzchni Marsa. Urządzenie wykonało mapę 3D gruntu znajdującego się pod nim i dokonało szybkiego wyboru najlepszego miejsca do wylądowania. Centrum kontroli misji informowało wówczas o tym, jaka odległość pozostała lądownikowi do spoczęcia na Czerwonej Planecie. Wkrótce po tym zapadła długa cisza, po której potwierdzono pomyślny przebieg tego etapu misji. Wraz z tą informacją w centrum kontroli misji wybuchła euforia wśród osób odpowiedzialnych za ten etap. 

 

Fot. InSight / NASA / JPL-Caltech


Kilka minut później NASA odebrała pierwsze zdjęcie z powierzchni Marsa, wykonane przez InSight za pomocą jednej z kamer zainstalowanych na jej pokładzie. Widać na nim marsjański krajobraz, a także brudy, które osadziły się na obiektywie podczas lądowania.

 

W ciągu kolejnych kilku dni lądownik powinien rozpocząć swoją misję, która - zgodnie z prognozami - potrwa około pięciu lat. W tym czasie InSight dostarczy nam informacji na temat wnętrza Czerwonej Planety oraz jej geofizyki. Urządzenie zostało wyposażone w instrument badawczy o nazwie „Kret”, który został wyprodukowany w Polsce przez firmę Astronika oraz kilka innych podmiotów.

 

Źródło: NASA/JPL

Sławomir  Matz – Poinformowani.pl

Sławomir Matz

Student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej w Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonata astronomii i nowych technologii.