„Pikmin 4” [RECENZJA]

„Pikmin 4” [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 18.08.2023, 06:53

Zacznę dość odważnie, ale uważam, że Nintendo to aktualnie najlepszy dystrybutor gier komputerowych. Ma konkretny pomysł na rozwój swojej konsoli, dostarcza rewelacyjne tytuły ekskluzywne, ale też umie trafić do młodszych i starszych jednocześnie. A Pikmin 4 to pokaz tych zdolności.

 

Zbieranie marche... załogi

Fabuła Pikmina 4 jest bardzo prosta. Oto dostajemy wprowadzenie, że pewna istota rozbiła się na planecie, ale z pomocą tajemniczych stworków udało jej się wydostać. No prawie wydostać, bo finalnie statek się roztrzaskał i należy przeprowadzić kolejną misję ratowniczą. W związku z tym należy stworzyć własną postać i ruszyć na poszukiwanie poszczególnych bohaterów, którzy to zostali rozsiani po całym świecie.

 

Ogólnie historia nie jest odkrywcza i bardziej zaskakuje pomysłami związanymi ze światem przedstawionym, aniżeli zwrotami fabularnymi. Głównie stara się opowiadać swoją historię poprzez rozmaite przedmioty, rozmieszczone po danych lokacjach. Gdy tylko pogramy trochę dłużej i przejdziemy do odpowiednich lokacji, to miło jest się pogłówkować, co też chcieli nam przekazać twórcy.

 

Największy problem jest jednak w tym, że większość ciekawych pomysłów jest schowana za samouczkiem, a ten niestety trwa dłuższą chwilę. Zamiast na opowiadaniu konkretnej opowieści, skupiono się, aby odpowiednio wdrożyć gracza w mechaniki, czego ja osobiście nie popieram (szczególnie po wybitnej Zeldzie), ale w jakiś sposób rozumiem, skoro miało to trafić do najmłodszych.

 

Nauka kapitalizmu od podstaw

Prawdziwym daniem głównym ma być jednak rozgrywka i ta prezentuje się znakomicie. Mamy do czynienia z dość prostą grą w stylu zarządzania zasobami, gdzie w danej chwili mamy ograniczoną ilość swoich stworków, którym musimy wydawać polecenia. Kiedy tylko wskażemy im cel mogą dla nas coś zebrać lub z kimś walczyć (lub też inne rzeczy, ale to w dalszej fazie rozgrywki i to w ramach różnych odmian), co daje satysfakcje i uczy pewnej logistyki.

 

W pierwszych dwóch godzinach nie daje to dużej satysfakcji, bo gra stara się (podobnie jak w fabule) wprowadzić gracza we wszystkie mechaniki, ale po przejściu tego nieformalnego samouczka robi się prawdziwa zabawa. Zaczynają dochodzić kolejne rodzaje Pikminów. Dostajemy konkretnie wyliczony czas na przejście danych miejscówek, co zmusza nas do lepszego zarządzania zaso... stworkami. A w to wszystko wchodzą naprawdę urozmaicone i nietuzinkowe miejscówki wraz z pakietem odmiennych zagadek.

 

Całość robi wrażenie i Nintendo po raz kolejny udowodniło, że ma zdolności, aby zrobić dobry tytuł dla każdego. Działa tutaj głównie ta rozgrywka, ale działa ona na tyle dobrze, iż niczego więcej nie potrzebuję. Nawet jeśli historia jest nieco sztampowa i uderza w bardziej dziecięce tony, to samo granie jest doskonałe dla każdego, przez co wyobrażam sobie dorosłego faceta oraz pięciolatka grających w ten tytuł równocześnie.

 

Technikalia

Jak zwykle muszę dopowiedzieć też słów kilka na temat technicznego aspektu gry, ale będzie to segment miły, gdyż wszystko gra jak należy. Całość hula po prostu doskonale i cieszy mnie to, ponieważ dało się to zepsuć. Wystarczy spojrzeć na ilość stworków chodzących równocześnie na ekranie, aby wyobrazić sobie potencjalną tragedię. Ta na szczęście nie miała miejsca.

 

Jedyne co mnie spotkało, to dziwny błąd w ramach jednego z segmentów. Otóż w jednym pomieszczeniu nie mogłem zarządzać swoim większym stworkiem, przez co nie byłem w stanie przebić pewnej ściany. Błąkałem się jakieś 10 minut w nadziei, że zaraz odkryję problem, ale finalnie uratował mnie tylko poradnik na YT, gdzie ujrzałem czego mi brakuje. Udało się załatwić ten problem restartem zapisu, ale wypunktować muszę, bo może ktoś też trafi na ten problem. W co wątpię, bowiem spotkało mnie to od razu przy premierze, ale oczywiście wciąż są szanse.

 

Podsumowanie

Cóż mogę rzec - Nintendo zrobiło to, co robi najlepiej, czyli naprawdę solidną grę dla każdego. Ja niezmiernie się cieszę, bo posiadacze Switcha dostali kolejną świetną pozycję, a już za rogiem czyha Mario, wobec którego też jestem całkiem spokojny. Pikmin 4 to zatem lekka, przyjemna produkcja, idealnie pasująca na letni sezon, kiedy to gier trochę mniej, a i chęci starczy tylko na coś mniej skomplikowanego. 

 

Grę otrzymałem do testów od Polskiego dystrybutora na mocy współpracy reklamowej.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów, a przy tym mający bardzo specyficzny gust muzyczny. E-mail: maciej-baraniak@wp.pl