Od survival horroru po „Aliens: Dark Descent” – najlepsze gry z Obcym w roli głównej
store.steampowered.com

Od survival horroru po „Aliens: Dark Descent” – najlepsze gry z Obcym w roli głównej

  • Dodał: Sebastian Sierociński
  • Data publikacji: 15.09.2023, 16:24

Od premiery Ósmego pasażera Nostromo minęło już ponad 40 lat. Wybitne dzieło Ridley’a Scotta na dobre zagościło w kanonie filmu science fiction, przez kolejne dekady stawiając niewyobrażalnie wysoką poprzeczkę dla wszelakich produkcji w tym gatunku. I to zarówno w kinie, jak i innych mediach, bo uniwersum Obcego szybko rozrosło się nie tylko serię pełnometrażowych produkcji, ale i gry komputerowe. Dziś przyjrzymy się (w mojej opinii) najlepszym tytułom, które przez dziesięciolecia straszyły graczy charakterystyczną sylwetką Ksenomorfa. Materiał powstał we współpracy z polskim wydawcą - firmą Cenega – za pośrednictwem której najnowsze dzieło z uniwersum Aliena niedawno trafiło na rynek.  
 
Na wstępie pragnę zaznaczyć, że kolejność produkcji jest chronologiczna, bo choć to gry opowiadające o podobnej tematyce, każda wyróżnia się zgoła inną mechaniką i założeniami, co sprawia, że trudno jest porównać je względem siebie. Ruszmy zatem w krótką chronologiczną podróż poprzez pięć najciekawszych produkcji, w ramach których zetkniemy się z ostrym jak brzytwa ogonem atramentowoskórego przybysza. 
 
1. Aliens vs. Predator Classic 2000 
Dzisiejsze zestawienie otwiera klasyk i prawdziwa perełka gatunku. Aliens vs. Predator z 2000 roku to odświeżona wersja pierwotnie debiutującej w 1999 strzelanki z perspektywy pierwszej osoby. Dzieło spod dachu młodego jeszcze wówczas studia Rebellion wyprzedziło swoje czasy, wprowadzając do gry chociażby możliwość grania trzema klasami postaci: komandosami, Predatorami lub rzecz jasna Obcymi. Choć po ponad dwóch dekadach AVP graficznie prezentuje się prymitywnie, wciąż jednak jest niezwykle grywalny, a rozgrywka wciąga nie tylko za sprawą niepowtarzalnego klimatu filmowego pierwowzoru, ale i zaskakująco wysokiego poziomu trudności. Ponadto twórcy zaimplementowali chociażby tryb Skirmish, który pozwoli na samotną potyczkę z hordami wrogów. Tytuł nie do pominięcia, pozycja obowiązkowa nie tylko dla weteranów komputerowej zabawy. 

2. Aliens vs. Predator (2010) 
Młodszy o dekadę brat wspomnianego klasyka to w zasadzie powtórka z rozrywki, ale usprawniająca niemal jej każdy aspekt, począwszy od grafiki, przez sztuczną inteligencję, po większą swobodę i wolność działania, która niezwykle zwiększała immersję gry. Debiutujący m.in. na PC oraz Xbox 360 Aliens. vs Predator pozwalał na poznanie trzech równoległych kampanii, w ramach których wcielaliśmy się w przedstawicieli poszczególnych gatunków. Tym razem gameplay różnił się diametralnie w zależności od tego, nad jaką istotą obieraliśmy stery. Przeciwnika można było pokonać zarówno w otwartym starciu rodem z filmów akcji, jak i po cichu, eliminując nieświadomego wroga spomiędzy koron drzew czy sufitu korytarza. Wszystko to w zróżnicowanych i pełnych szczegółów lokacjach - dżungli na obcej planecie, opuszczonego pokładu statku czy pradawnej świątyni wymarłego gatunku. Dodajcie do tego niesamowicie satysfakcjonujący system walki, kapitalny klimat i otrzymacie jedną z najlepszych gier franczyzy.  

3. Alien: Isolation (2014)
Deweloperzy z brytyjskiego studia Creative Assembly najwyraźniej wychodzą z założenia, że minuta gry bez podwyższonego tętna to minuta stracona. Alien: Isolation to pierwszoosobowy survival horror, którego z pewnością wielu z Was doskonale zna. Wcielamy się w postać Amandy – córki samej Ellen Ripley. Jako potomkini słynnej pani oficer kontynuujemy jej dziedzictwo, zmagając się z potężnym Ksenomorfem. Model rozgrywki skupia się jednak wyłącznie na skradaniu i ucieczce. Walkę zastąpiono możliwością odwracania uwagi i przechytrzania potwornej istoty, co jednym słowem oznacza – horror. Obcego: Izolację śmiało porównać można do najlepszych produkcji science fiction oraz klasyków kina grozy. Wyobraźcie sobie bowiem emocje towarzyszące gorączkowym poszukiwaniom bezpiecznej kryjówki, podczas gdy wykrywacz ruchu jasno wskazuje na zbliżające się błyskawicznie zagrożenie. Do tego dodajcie przyzwoicie napisaną historię, klimatyczną i naprawdę ładną oprawę graficzną i stopniowo uczącą się sztuczną inteligencję tytułowej bestii, która wraz z postępami staje się coraz bardziej wymagającym oponentem. Izolacja to produkcja nie tylko dla największych miłośników franczyzy, ale jeden z najlepszych survival horrorów minionej dekady. 

4. Aliens: Fireteam Elite (2021) 
Przedostatni tytuł w dzisiejszym zestawieniu różni się diametralnie od poprzednich propozycji. Oto bowiem nadchodzi sierpień 2021 roku i premiera Aliens: Fireteam Elite, czyli pełnoprawnego shootera z perspektywy trzeciej osoby. Rdzeń rozgrywki opiera się przede wszystkim na kooperacji, bo wraz z dwoma innymi graczami tworzymy niewielki oddział, którego jedynym zadaniem jest eksterminacja hord Ksenomorfów. Model doskonale znany, bo tego typu produkcji na rynku nie brakuje, a jednak FE potrafi wyróżnić się przede wszystkim grywalnością i niepowtarzalnym klimatem przywodzącym na myśl klasykę Ridley’a Scotta. Trcy zadbali o system rozwoju postaci i jej ekwipunku, a zabawę urozmaica również mnogość klas, każda o innych właściwościach i stylu gry. Włączcie tryb ograniczonych zasobów, zwiększcie poziom trudności nacierających hord i oto walczycie o życie jako elitarny kosmiczny komandos. Gra nie do ominięcia!

5. Aliens: Dark Descent (2023)
Na koniec zostawiłem perełkę, bo tytuł zarówno jeden z najciekawszych, jak i najświeższy w dzisiejszym przeglądzie. Aliens: Dark Descent wpływa na nieznane wody, oferując graczom rozgrywkę z kamerą izometryczną. Ponownie kierujemy oddziałem komandosów, choć tym razem jako strateg dbający o potrzeby, bezpieczeństwo i życie bojowych podopiecznych.


Przyznam, że niewiele produkcji z uniwersum Obcego zdołało pochłonąć mnie do tego stopnia. Immersja gry to przede wszystkim swoboda samodzielnego działania, a w znacznym stopniu to na tym opiera się zamysł Dark Descent. Kampania fabularna stawia przed nami szereg dość długich i złożonych misji, w ramach których najczęściej musimy pokonać pewną część mapy, jednocześnie badając teren, odnajdując ukryte przejścia czy lokacje i rzecz jasna eliminując zastępy Ksenomorfów. Choć założenia poszczególnych zadań nie ulegają szczególnej zmianie, nieraz potrafią sprawić niemały kłopot, a kluczem jest tu opracowanie własnej taktyki w oparciu o umiejętności i predyspozycje naszego zespołu.

Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by zainwestować w siłę ognia i przedzierać się przez hordy śmiercionośnych obcych (co jest wyjątkowo karkołomnym zadaniem) lub też zabarykadować się w jednym z pobocznych pomieszczeń, by we względnym spokoju podleczyć rany i przegrupować się, myśląc nad dalszym planem. A może wysłać samotnego śmiałka celem rozpoznania terenu? Na tym polu gra daje nam pełną swobodę wyboru.

I choć tytuł od francuskiego studia Tindalos Interactive to strategiczny akcyjniak z perspektywą kamery, po której nie spodziewalibyśmy się graficznych cudów, pochwalić muszę również jego oprawę. Większość czasu spędzamy patrząc na świat gry z pewnego oddalenia, ale to nie przeszkadzało twórcom, by wykreować szczegółowe otoczenie z wręcz kapitalną grą świateł. Grafika przywodząca na myśl najlepsze momenty klasycznych pozycji z filmowego cyklu komponuje się z udźwiękowieniem, za które także należą się owacje. Mimo skrajnie odmiennej perspektywy Dark Descent pod względem samego klimatu nie pozostawia pola żadnej z wspomnianych dziś propozycji.

DD urzekł mnie również poziom trudności - każdy błąd może pociągnąć za sobą kolejne potknięcia i w rezultacie nasza ekipa kosmicznych wojaków może zostać rozbita w przeciągu sekund. Osobiście doznałem szoku, gdy w ostatniej fazie jednej z dość złożonych operacji najlepszy z moich komandosów został ciężko ranny, a niewystarczająco szybki rozkaz odwrotu zaowocował utratą następnego, tym razem porwanego przez wroga. Plan błyskawicznej akcji ratunkowej spalił na panewce, a ja musiałem poświęcić dwóch towarzyszy, by ostatecznie uciec z wrogiej planety i zakończyć misję powodzeniem. Cóż za pyrrusowe zwycięstwo!

A to tylko jedna z sytuacji, jakich nie szczędzi nam Aliens: Dark Descent. Chcecie usiąść za sterami opancerzonego łazika, wyruszyć na eksplorację opanowanego przez obcą formę życia globu, a może po prostu marzycie o wysadzeniu w powietrze budzącego odrazę gniazda Ksenomorfów? Zwieńczenie dzisiejszego zestawu to propozycja ku temu idealna.

Kopię gry Aliens: Dark Descent do testów otrzymałem dzięki uprzejmości wydawcy - firmy Cenega.

Sebastian Sierociński

Student Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Miłośnik kina, literatury, gier komputerowych i muzyki. Kontakt: sierocinskisebastian00@gmail.com