Najpierw była nadzieja - 74. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego
Agnieszka Salamon

Najpierw była nadzieja - 74. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

  • Dodał: Agnieszka Salamon
  • Data publikacji: 01.08.2018, 12:00

Miejsca po pociskach w elewacjach budynków, włazy kanałowe, symbole Powstania Warszawskiego - przechadzając się po Warszawie nie sposób nie dostrzec jego śladów.

 

Warszawa, lipiec 1944

 

Wokół trwa wojna, każdego dnia giną setki osób, liczba sierot jest już niezliczona. Wyjeżdżają kolejne transporty do obozów koncentracyjnych, więźniowie tracą nadzieję na przeżycie. Bomby spadają na ulice, mieszkańcy tracą nadzieję na odzyskanie wolności. Pojedyncze jednostki decydują się na odebranie sobie życia, niektórzy spoufalają się z Niemcami, jednocześnie naznaczając się jako zdrajcy narodu. Jeszcze inni podejmują jedną z najcięższych decyzji w ich życiu - o walce przeciwko okupantom. Walczą  nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. Porzucają marzenia o założeniu rodziny, urodzenia dziecka. Chwytają za broń i ramię w ramię podejmują heroiczną walkę o niepodległą Polskę.

 

Warszawa, lipiec 2018

 

Miasto tętni życiem. Rankiem każdy spieszy się do pracy, ludzie przechodzą obok siebie obojętnie, każdy jest zajęty sobą. Studenci piszą prace dyplomowe, uczą się do poprawek wrześniowych, w parku matki spacerują z maluchami, które są przyszłością Polski. Każdy wiedzie szczęśliwe życie. W końcu, nawet pomimo problemów dnia codziennego, jesteśmy wolni.

 

Przechadzając się dzielnicami Warszawy nie sposób zignorować śladów, jakie zostawiły walki toczone podczas Powstania Warszawskiego. 

 

Zacznijmy od początku. Przechadzając się Ochotą miniemy Dom dochodowy Pocztowej Kasy Oszczędności - to w tym miejscu wszystko się zaczęło.

 

Filtrowa 69, 31 lipca 1944 roku, przez Antoniego Chruściela pseudonim "Monter" został podpisany rozkaz o rozpoczęciu powstania o godzinie "W". Na wieść o wybuchu powstania Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler wydał rozkaz zabicia każdego mieszkańca i zrównania Warszawy z ziemią.

 

63 dni walki i nadziei na wolność. Pomimo nierównych szans Polacy byli entuzjastycznie nastawieni - w oknach powiewały biało-czerwone flagi, a początkowe sukcesy odnoszone przez powstańców wzbudzały w mieszkańcach nadzieję na wygraną. Jednak przejęte dzielnice były otoczone przez Niemców, a punkty strategiczne - dworce, mosty oraz lotniska - były nadal zajęte przez okupantów.

 

4 sierpnia generał Tadeusz Komorowski wydał rozkaz aktywnej obrony, bez ataków, co było spowodowane brakiem amunicji - pomimo zrzutów broni od aliantów, duża jej część była przechwytywana przez Niemców. Odbiór broni był również utrudniony przez to, że Rosjanie nie udostępniali swoich lotnisk polowych do lądowania samolotów zachodnich.

 

Jednym z najtragiczniejszych momentów, odbierających Polakom nadzieję na zwycięstwo, był szturm żołnierzy niemieckich z innych, okupowanych miast, który doprowadził do jednej z największych masakr - rzezi na Woli, w której zginęło 40 tys. mieszkańców.

 

Kilka dni później, 20 sierpnia powstańcy przejęli zajęty przez Niemców budynek Polskiej Akcyjnej Spółki Telekomunikacyjnej przy ul. Zielnej, co pozwoliło im również na zdobycie broni i amunicji. Jednak, pomimo tego sukcesu, powstanie zmierzało ku końcowi.

 

Z początkiem września upadały kolejne dzielnice Warszawy - 1 września legła Kolumna Zygmunta, 2 września stracono Stare Miasto oraz Sadybę, a 6 września Powiśle oraz tamtejszą elektrownię. 

 

Brakowało prądu, wody i żywności. Powstańcy, którzy ocalali wycofywali się kanałami. Pod koniec walk, gdy przegrana była już pewna, Stalin wyraził zgodę na lądowanie samolotów Aliantów, które dostarczyły lekarstwa, żywność oraz uzbrojenie.

 

W połowie września, dzięki polskim oddziałom wspieranym przez rosyjskich żołnierzy, wyzwolono Pragę. Niestety, przez brak pomocy ze strony artylerii radzieckiej oddziały szybko zostały rozbite przez okupantów. 23 września upadł Czerniaków, cztery dni później Mokotów. Śródmieście  ostatkami sił nadal się broniło, niestety bezskutecznie.

 

Polacy przez 63 dni toczyli nierówną, heroiczną walkę o wolność, co doprowadziło do podpisania 2 października 1944 roku, przez przedstawicieli KG Armii Krajowej - płk. Kazimierza Iranka-Osmeckiego oraz ppłk. Zygmunta Dobrowolskiego, aktu kapitulacji Powstania Warszawskiego.

 

Przez cały okres trwania walk poległo 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty w ludziach poniosła również Armia Wojska Polskiego gen. Zygmunta Berlina - ponad 2 tysiące żołnierzy straciło życie.

 

Jednak największe straty odnotowano wśród ludności cywilnej - 180 tys. mieszkańców zginęło wskutek walk. Niemcy wzięli do niewoli 15 tys. powstańców, włącznie z niemalże całym dowództwem Armii Krajowej. Ci, którzy uszli z życiem zostali wypędzeni z miasta, które było regularnie, przez trzy miesiące niszczone przez specjalne oddziały niemieckie.

 

Dzień po kapitulacji Krajowa Rada Ministrów i Rada Jedności Narodowej, w wiadomości skierowanej do narodu polskiego, stwierdziła:

 

Skutecznej pomocy nie otrzymaliśmy. (...) Potraktowano nas gorzej niż sprzymierzeńców Hitlera: Italię, Rumunię, Finlandię. (...) Sierpniowe powstanie warszawskie z powodu braku skutecznej pomocy upada w tej samej chwili, gdy armia nasza pomaga wyzwolić się Francji, Belgii i Holandii. Powstrzymujemy się dziś od sądzenia tej tragicznej sprawy. Niech Bóg sprawiedliwy oceni straszliwą krzywdę, jaka Naród Polski spotyka, i niech wymierzy słuszną karę na jej sprawców.