Psychodeliki: zagrożenie czy nadzieja?
Michael M/Pixabay

Psychodeliki: zagrożenie czy nadzieja?

  • Dodał: Aleksandra Bazelak
  • Data publikacji: 11.01.2021, 12:15

LSD, psylocybina, DMT – substancje dawniej uwielbiane przez hipisów, którzy doszukiwali się w nich zbawienia ludzkości. Ze względu na mechanizm działania, w latach 50. nauka przyznawała im łatkę „cudownych leków psychiatrycznych”. Leczono nimi depresję, zespół stresu pourazowego, uzależnienie (np. od alkoholu) czy schizofrenię. W 1971 r. kres temu położył Richard Nixon, wypowiadając oficjalną wojnę narkotykom. Dostęp do badań naukowych został utrudniony i tak pozostaje do dziś. Czy rzeczywiście substancje te niosą ze sobą tylko zagrożenie?

 

Obecnie ok. 320 milionów ludzi cierpi na depresję. Od czasu wprowadzenia leków SSRI (koniec lat 80.) nie zauważono żadnej innowacji w leczeniu tej choroby. Ponadto te leki głównie tłumią objawy depresji, niekoniecznie rozwiązując problem będący jej podłożem. Stąd nowoczesna medycyna na nowo zainteresowała się wpływem nielegalnych substancji na organizm. Naukowcy prowadzą intensywne działania dotyczące badań nad wykorzystaniem psychodelików w leczeniu zaburzeń psychicznych. Coraz częściej pojawiają się głosy mówiące o tym, że substancje psychoaktywne mogą być nową generacją leków antydepresyjnych.

 

Neurofarmakolog, prof. Krystyna Gołembiowska, pracująca w Instytucie Farmakologii im. Jerzego Maja w Polskiej Akademii Nauk w Krakowie twierdzi, że: „przerwanie badań nad psychodelikami było bardzo niekorzystne dla medycyny i spowodowało, że obecnie jesteśmy o kilka dekad do tyłu, ale na szczęście coraz więcej naukowców powraca do tego rodzaju eksperymentów i próbuje nadrobić stracony czas”. Profesor aktualnie prowadzi badanie dotyczące wpływu psylocybiny na depresję w modelu zwierzęcym, finansowane przez Narodowe Centrum Nauki.

 

W żadnym z dotychczas przeprowadzonych badań dotyczących psylocybiny nie zauważono jakichkolwiek długofalowych szkód w organizmie. Jednak gdyby na rynek trafił lek ją zawierający – pacjenci z pewnością nie mogliby korzystać z niego samodzielnie. Psylocybina bardzo mocno wpływa na świadomość, w dodatku w dość nieprzewidywalny sposób. Terapie z jej użyciem musiałyby się odbywać w specjalnych ośrodkach zapewniających odpowiednie warunki i wsparcie terapeutyczne.

 

Niestety, aby móc skutecznie leczyć psychodelikami ciągle zbyt mały wiemy. Jakie dawki będą bezpieczne dla konkretnego przypadku? Z jaką częstotliwością je podawać? Jaki będzie długotrwały efekt leczenia? Dodatkowo sprawie nadaje komplikacji potencjał uzależniający tych substancji. „Ostatnie badania naukowców na Uniwersytecie w Cagliari, naukowców w Korei Południowej oraz nasze wskazują, że psychodeliki z grupy pochodnych tryptaminy (do których należy psylocybina) i fenyloetyloaminy (do których należy meskalina) zwiększają poziom dopaminy w układzie nagrody, istnieje więc ryzyko uzależnienia” – prof. Gołembiowska.

 

Człowiek od wielu tysiącleci pozyskiwał substancje psychoaktywne z roślin i wykorzystywał je w celach leczniczych. Dopuszczenie do używania psychodelików w leczeniu schorzeń psychicznych z pewnością będzie stanowiło rewolucję w psychiatrii. Dzięki ciągłemu rozwojowi nauki dowiadujemy się o ich leczniczych właściwościach coraz więcej.  Jaka będzie ich przyszłość – czas pokaże.

 

 

Źródło: national-geographic.pl, swps.pl