Ol Doinyo Lengai - najzimniejszy wulkan na Ziemi

  • Data publikacji: 22.06.2018, 13:10

Lawa wulkaniczna każdemu kojarzy się - całkiem słusznie - z niewyobrażalnie  gorącą substancją, rzędu tysiąca stopni Celsjusza.  Ale czy to zasada? Otóż istnieją wyjątki od tej reguły, a największym z nich jest Ol Doinyo Lengai - czynny wulkan w Tanzanii, klasyfikowany jako stratowulkan.

 

Przez Masajów nazwany jest on Górą Boga i wznosi się na wysokość 2960 m n.p.m. Jego poważniejszy wybuch nastąpił 9 sierpnia 1966, a ostatnie erupcje miały miejsce 19 października 2007 i 15 lutego 2008.

 

Umówmy się, najzimniejszy wulkan to w dalszym ciągu gorąca bestia. Jednak, w porównaniu do temperatury innych wulkanów, pluje on lawą mającą ok. 510°C, a więc zdecydowanie poniżej punktu pomiarowego większości law (~1000°C).

 

Pod koniec sierpnia 2007 r. Pambau, młody wojownik Maasai ze społeczności Ngare Sero, wpadł wprost do buzującej lawy wewnątrz Ol Doinyo. Skutek tego incydentu może zaskoczyć. Pomimo poparzeń obu nóg oraz jednej z rąk, zdołał się samodzielnie wydostać z wnętrza krateru i do dnia dzisiejszego pozostaje on jedyną osobą, która przeżyła upadek bezpośrednio do gorącej lawy.

 

Tanzański wulkan jedyne w swoim rodzaju właściwości zawdzięcza chemicznym mieszankom drzemiącym w jego wnętrzu. W odróżnieniu od bazaltu, który tworzy lawę większości wulkanów, skały magmy tworzące lawę Ol Doinyo są bogate w rzadkie węglany sodu i potasu - nyerereit i gregoryit.

 

Taka mieszanka ma znacznie niższą temperaturę topnienia niż bazalt, co także powoduje, że lawa nigdy nie ogrzewa się na tyle, by uzyskać czerwonawy blask (z wyjątkiem tego, który jest słabo widoczny w nocy). Lawa bardzo szybko stygnie, gdy wchodzi w kontakt z powietrzem, a dodatkowym efektem takiego wietrzenia jest zmiana koloru substancji z czarnego na jasno szary.

 

 

Stratowulkan emituje trzy razy więcej dwutlenku węgla niż zwykły wulkan, a czasie wzmożonej erupcji, chmury popiołu mogą sięgać na odległości rzędu 120 kilometrów. Na jego szczycie prawie zawsze możemy zobaczyć "Stożek Pasożytniczy". Powstaje on względnie szybko – w ciągu kilku dni i może osiągać kilkadziesiąt metrów wysokości.  Tworzy go lawa wydobywająca się od środka, a sam stożek to ujście dla lawy. Twór ten jednak nie utrzymuje się długo, bowiem od środka rozsadza go potężna siła.

 

Zgubnym jest usłyszenie o jednym z najciekawszych wulkanie na świecie i nie podchodzenie do niego z należytym bezpieczeństwem. W pewnym sensie jest on jeszcze bardziej niebezpieczny niż dużo gorętsze wulkany.

 

Znana wszystkim jarząca się, gęsta, czerwona lawa może się poruszać z prędkością około 10 km/h. Przy takich ruchach człowiek może spokojnie jej unikać. Czarna lawa z Ol Doinyo ma gęstość i lepkość zbliżoną do wody, dzięki czemu może pędzić w dół równie szybko, co niewielki strumień i jednocześnie stwarzać potencjalne niebezpieczeństwo dla ludzi znajdujących się na jego drodze.