Gangi w Polsce #2: zabić, zabić w Zakopanem
poinformowani.pl/K.Truszkowski

Gangi w Polsce #2: zabić, zabić w Zakopanem

  • Dodał: Karol Truszkowski
  • Data publikacji: 13.01.2020, 15:28

pierwszej części naszego gangsterskiego cyklu artykułów zarysowaliśmy sylwetkę Andrzeja Kolikowskiego, który należał do "Pruszkowa" i posługiwał się pseudonimem "Pershing". W jakich dokładnie okolicznościach śmierć poniosła ta wielka postać polskiego świata przestępczego? Czy niepisane zasady gangsterów są gwarantem bezpieczeństwa?

 

Sławomir śpiewa w refrenie swojego hitu:

 

Miłość, miłość w Zakopanem
polewamy się szampanem
Rycerzem jestem ja a ty królową nocy
Miłość żarzy w twoje oczy
rozpędzona jak motocykl
Hej, wypijemy syćkie drinki aż do dna

 

Jednak w stolicy Tatr nie zawsze było tak kolorowo i beztrosko. W "Pruszkowie" rosło napięcie związane z działalnością "Pershinga". Gangster coraz częściej inwestował w legalne interesy, co przeszkadzało innym wpływowym członkom gangu. Zatem trzeba było go zlikwidować. Podjęto kilka nieudanych prób zamachu na jego życie, m.in. przy torze wyścigów konnych na Służewcu. Jak już wcześniej wspominaliśmy - "Pershing" ślepo wierzył w to, że umrze ze starości. Przepowiedział mu to jasnowidz, a nieudane zamachy utwierdzały go w tym przekonaniu.

 

Jednak w końcu okazało się, że przepowiednia nie była niczym innym jak bredniami - Kolikowski zginął pod Tatrami. Zacznijmy od tego, że wśród polskich gangsterów panowała zasada mówiąca, że miejscowości typu Zakopane i Sopot są wolne od wszelkich porachunków. Reguła ta została złamana 5 grudnia 1999 roku. Wtedy to "Pershing" przebywał na Polanie Szymoszkowej, gdzie przez cały dzień zjeżdżał na nartach. Kiedy zaczęło się ściemniać, udał się do swojego srebrnego Mercedesa S 500 o numerze rejestracyjnym WZI 150Y, aby schować w jego bagażniku sprzęt sportowy. Parking biegnie wzdłuż drogi łączącej bezpośrednio okolice dolnej stacji kolejki na Gubałówkę z miejscowością Kościelisko. Nagle z zaparkowanego nieopodal ciemnozielonego Audi na krakowskiej rejestracji wysiadło dwóch napastników uzbrojonych w broń maszynową. Jeden z nich strzelał w powietrze, inny w głowę pruszkowskiego gangstera. "Pershing" upadł na ziemię, a następnie dostał kolejnymi kulami w pierś. Pierwszej pomocy udzielił mu znajdujący się w pobliżu lekarz, który również przebywał na nartach. Karetka sprawnie przyjechała na miejsce i zabrała rannego do szpitala. Nie udało się go uratować - zmarł ok. godz. 16:45.

 

Zabójcy zbiegli. Ich samochód został niedługo po ataku znaleziony spalony w pobliskim lesie. Według zeznań Adama K. ps. "Dziadek" i innych dowodów oraz relacji, Kolikowskiego zabił Ryszard Bogucki. Natomiast w powietrze podczas egzekucji miał strzelać Ryszard Niemczyk ps. "Rzeźnik". W 2007 roku usłyszeli wyroki 25 lat pozbawienia wolności. Bogucki do dziś nie przyznaje się do winy. Zabójstwo miało zostać zlecone przez Mirosława D. ps. "Malizna" (starszego brata "Wańki"). W 2003 roku dostał on karę 10 lat więzienia.

 

Czy te wstrząsające wydarzenie wpłynęło jakoś na reputację Zakopanego i samej Polany Szymoszkowej? Oczywiście, że nie. Miasto ma zbyt silną markę - nie tylko w skali kraju, ale i naszej części Europy. Dzisiaj niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, co tu zaszło już ponad 20 lat temu. Na Polanie ciągle zbierają się tłumy narciarzy. Wszystkie miejsca na parkingu, na którym raniono "Pershinga", są zajęte. Wśród zaparkowanych tu samochodów dominują te na rejestracjach z Rosji, Białorusi i Ukrainy. Obok wyciągu narciarskiego znajduje się obiekt gastronomiczny, w którym wesoło przygrywa radio. Mówiąc krótko - panuje atmosfera zupełnie inna niż ta, która panowała popołudniem 5 grudnia 1999 roku. Ale też nie ma co się dziwić. W końcu wszyscy przyjechali tu, aby wypocząć. Z drugiej strony warto zapoznać się z tym mrocznym i fascynującym zarazem epizodem w historii Zakopanego. Nie chodzi tu o jakieś okazanie szacunku ofierze - choć jak już wspominaliśmy wcześniej: regularnie zdarza się to po dzień dzisiejszy - ale raczej o samą wiedzę. Zakopane nie jest jedyną polską miejscowością turystyczną, która skutecznie obroniła się przed echem krwawych gangsterskich rozpraw. Ale to już historia na inny artykuł.

Źródło: Mafia Pl, własne

Karol Truszkowski

Miłośnik geografii, historii XX wieku, ciężkiej muzyki i japońskiej popkultury. Absolwent Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.